10/30/2014

Rozdział 21

Dedykuje go Anonimkowi MAYA BLANCO


Leon 
A w drzwiach stała zapłakana Fran. 
-Fran co się stało ?
-Mogg.. ę wweejjśśćć doo środdka -mówiła przez płacz 
-Oczywiście chodź. Violu mogłabyś przyjść ? 
-Tak już idę. O matko Fran co się stało ? 
-Nnno bbo uuu mnnie był taaki facet.
-Fran jaki-zaczęła powoli denerwować się Viola.
-No te który mnie porwał. -powiedziała cicho Fran 
-I ty z tym nie chcesz pójść na policję ?!
-Nie mogę nie rozumiesz ?
-Możesz Fran !
-Nie mogę !-krzyknęła po czym wybiegła z domu.
-Leon i co my teraz zrobimy ?
-Nie wiem Violu. Nie wiem. -powiedziałem po czym ją przytuliłem.
(P.S to co mówiła Fran specjalnie było tak napisane !!!!) 








**********************
-Pośpiesz się Leon nie mamy całej wieczności !-zaczęła się wydzierać Viola. Właśnie wybieramy się do jej rodziców którzy przyjechali do Meksyku. 
-No już jestem. Trzeba było tak krzyczeć ?
-Przepraszam.
-Chodźmy już bo się naprawdę spóźnimy. 
-Już. Już. 

*********************
Jesteśmy już w restauracji. Tak strasznie się boje tego spotkania a co jeśli tata Violi mnie nie polubi. O panią Pris się nie boję. Znamy się już od dawna i wiem że mnie lubi. O wilku mowa właśnie się zjawili.
-Tata. -pisnęła Viola po czym pobiegła do niego i go przytuliła. 
-Violu ! Nawet nie wierz jak tęskniłem.
-Ja też. 
Nagle podeszła do mnie pani Castilo.
-Witaj Leonie. Czyżbyś był chłopakiem nasze Violi ? 
-Dzień dobry. Tak jestem. A co coś mówiła wam o mnie ? 
-Nie nie chciała nam zdradzić. Powiedziała nam że przedstawi nam go na spotkaniu. 
-Leon, mamo możecie przyjść ?
-Tak już idziemy kochanie. -powiedziałem na co tata Violi krzywo na mnie spojrzał. Usiedliśmy do stołu. I nastała ta niezręczna cisza. 
-A więc Leonie-zaczął pan Castio-czym się zajmujesz ?
-Mam własny gabinet weterynaryjny. I tam właśnie poznałem Violettę. -powiedziałem dumnie.
-Aha. Ile zarabiasz ?-po tym pytaniu cała nasza trójka czyli ja Viola i pani Pris zakrztusiliśmy się winem.
-Słucham ?!-powiedziałem pierwszy.
-Tato nie powinieneś zadawać takich pytań !
-No co chce wiedzieć z kim jest moja córka !
-Ale nie powinieneś zadawać takich pytań ! Leon wychodzimy.-chwyciła mnie za rękę po czym wyciągnęła mnie z lokalu.-Przepraszam cię za niego nie wiedziałam że jest taki ciekawski. 
-Nie przepraszaj. Nic się nie stało wracajmy już do domu.
-Tak wracajmy. 

Federico 
Minęło kilka dni a Ludmiła jest nadal wściekła. No ja rozumiem hormony i te sprawy ale za takie coś ? Nadal mieszka u "mamusi". Tak chciałbym ja teraz mieć blisko przytulić, pocałować. Ale nie musiałem wszystko spieprzyć. Zadzwonię do Leona i on mi na pewno coś doradzi. 








*********************************
Taki krótki rozdział 21. Mam nadzieję że wam się podoba :)
Nie piszę więcej oprócz tego :
Wiem że w tym rozdziale mieliście się dowiedzieć czemu Fran nie pójdzie na policję ale podkręcę  trochę akcję. 
Rozdział 22 10 komentarzy :) (Minimum !!!)
P.s zapraszam do obejrzenia filmu o Leonie i Roxy :)
https://www.youtube.com/watch?v=6jUaI97tkVc&list=UUaBeWL6tl5ZIUujhGMGuE0A

10/26/2014

Rozdział 20- Jeśli chce cierpieć to niech cierpi !



Natalia
Dziś gdy wróciłam do pracy po małym urlopie troche byłam w szoku. Gdy byłam ostatni dzień w pracy Violetta była wściekła na Leona a teraz gdy wróciłam to obściskują się ze sobą. Muszę z nią porozmawiać.
-Violu masz może chwilę czasu ?
-Tak oczywiście. Coś się stało ?
-Słuchaj co jest między tobą i Leonem.
-No nic jesteśmy razem a coś miało by się stać ?
-No wiesz jeszcze parę dni temu byłaś na niego wściekła a teraz.
-A oto ci chodzi. No zerwaliśmy ze sobą ale nie możemy bez siebie żyć.
-No kej wszystko fajnie ale ja bym mu nie ufała 2 raz po tym co ci zrobił.
-Obiecał mi że się zmienił. Ale co ja ci będę się tłumaczyć. Cześć.-rzuciła po czym odeszła. Nie ufałam bym mu. Znam go dłużej od niej i wiem do czego jest zdolny. Ale jeśli chce cierpieć to niech cierpi. Gdyby mi Maxi coś takiego zrobił nie żył by już.


Francesca
Dziś wraca Diego a ja nie spałam całą noc tylko myślałam o ostatnich dniach. Diego nie może się dowiedzieć. Nagle poczułam jak mój telefon wibruje.
-Hej skarbie !-usłyszałam głos Diego i włączyłam kamerę w moim telefonie.
-Hej misiu-powiedziałam próbując się uśmiechnąć.
-Ej co jest ?
-Nic naprawdę nic.
-Wiesz że mi możesz powiedzieć wszystko ?
-Wiem. Kiedy wracasz ?
-Przepraszam ale dopiero za 2 dni. Remont się przedłużył.
-Dobrze. Nie przepraszaj to nie twoja wina.
-Wiesz co ?
-Co ?
Napisałem ci piosenkę.
-Naprawdę ?!
-Tak jak chcesz to zaśpiewam ci ją.-powiedział a ja pokiwałam twierdząco głową. 

És él amor lo qué arranco, él dolor
És mi valor, la fuerza, él corazón
Lo qué cambió y estoy mejor, estoy mejor
por ti, por mí 

Ahora puedo ver lo qué vale
Ser sincero en mi interior
Transparente y sin maquillaje, me hace mejor
Ahora siento en mí la enegría
Y arriesgarme a lo qué vendrá
Soy mí propio capitán
digo donde navegar
con mi canción oh ohhhhhhhh


Gdy skończył rozpłakałam się. 
-Nie podobało ci się ?-zapytał.
-Nie po prostu to było tak piękne że się wzruszyłam.
-Naprawdę ?
-Tak.
-Skarbie muszę kończyć. Kocham Cię. 
-Ja ciebie bardziej. 



Leon 
Dziś był strasznie męczący dzień w pracy. Jakiś koleś chciał abym u spał jego psa. Potem ubrał go w mały garnitur i włożył go do trumny. Co ci ludzie jeszcze nie wymyślą. Poszedłem do kuchni aby zrobić kolację mi i Violi. Zacząłem robić pizze ale chyba m nie wyszła. Postanowiłem ją zamówić. Po udanym zakupie telefonicznym udałem się do salonu gdzie ujrzałem Violettę przy fortepianie. Nigdy nie słyszałem jak śpiewa. Jej głos jest genialny. I ona marnuje taki talent jako moja asystentka.

I, I want a new start
'cause you're my true heart
No more masquerades

Oh baby 
I wish I could tell you
How I feel but I can't
'cause I'm scared to
Oh boy
I wish I could say that

Underneath it all
I'm still the one you love
Still the one you're dreaming of

Underneath it all
I'm missing you so much
Baby let's not give it up



Gdy mnie ujrzała trochę się speszyła.

-Hej nie wiedziałem że śpiewasz.
-Mało kto to wie.
-Czemu ukrywasz taki talent ?
-Po prostu nie chcę. I nie pytaj się dlaczego dobrze ?
-Oczywiście skarbie.- naszą piękną chwile przerwał dzwonek do drzwi.-Poczekaj chwilkę to pewnie pizza.-Gdy dotarłem do drzwi niestety nie był to facet od pizzy tylko...

****************************
Tam tam tam. Taki oto rozdział 20. W następnym rozdziale dowiecie się dlaczego Fran nie chcę pójść na policję.
Rozdział 21=10 komentarzy !!!!

10/25/2014

Rozdział 19-Co ona znów kombinuje ?

Z dedykacja dla Anonimka Kaśka ! 



Francesca
Dziś mam zamiar uciec. Słyszałam jak rozmawiają że dziś mają wszyscy wyjść na jakąś imprezę dla mnie to będzie najlepszy moment. Tak tęsknie za Diego i Vilu. Właśnie Diego jutro wraca a ja muszę się dzisiaj wydostać.

-2 godziny później-
Wszyscy wyszli. Jestem tego pewna bo sprawdzałam. Wzięłam nóż na wszelki wypadek. Otworzyłam małe okno i spróbowałam się nim wydostać. Całe szczęście jestem szczupła i szybko się wydostałam. Gdy byłam już pare metrów od tego magazynu te miejsce mi się z czymś kojarzyło tylko z czym ? Dobra lepiej będzie jak stąd ucieknę jak najszybciej. Po 3 godzinnej drodze
dotarłam do mojego domu. Trochę się zdziwiłam  nikogo nie było w domu. Weszłam do pokoju Violi ale jej tam też nie było i jej rzeczy także nie było. Trochę się  przestraszyłam. Postanowiłam się wybrać do Leona może on coś wie.

-Dom Leona-
Zadzwoniłam dzwonkiem a po chwili otworzył mi Leon
-Hej Le...- Nie dał mi dokończyć tylko mnie przytulił.
-Fran gdzieś ty była ?! Wiesz jak myśmy się o ciebie martwili  ?!
-No wiem ale było minęło. Ale jak to kto się jeszcze martwił ?
-No ja i Viola.
A no tak. Właśnie przyszłam do ciebie bo nie mam jej u mnie w domu.
-Nie ma jej u ciebie bo mieszka u mnie.
-Aha. Ale jak to u ciebie ?
-Znów jesteśmy razem. A co za kultura. Wchodź.
-Ok dzięki.
-Zaraz zawołam Violę.
Po chwili zeszła Viola. Gdy tylko nie zauważyła od razu mnie przytuliła.
-Fran nawet nie wierz jak ja się o ciebie martwiłam.
-Ja też. Ale nie wspominajmy o tym dobrze ?
-Dobrze.
-Wiesz co nie będę wam przeszkadzać.
-Nie Fran nie przeszkadzasz.
-Ale jutro wraca Diego a ja nie chcę aby się o tym wszystkim dowiedział.
-Ok to pa.
-Pa.

Następnego dnia
Leon
Dziś wracamy normalnie do pracy. Tak się cieszę a jeszcze bardziej na to że znowu jestem szczęśliwy.
-Violu długo jeszcze ?
-Chcesz żebym wyglądała pięknie ?
-Ale ty zawsze piękne.
Po 15 przyszła. Wyglądała pięknie.
-No to co jedziemy ?
-Jedziemy szefie.
Gdy weszliśmy do naszej przychodni wszystkie oczy były skupione na nas. No okej przez krótki okres nie byliśmy razem ale to przeszłość. Teraz żyjemy teraźniejszością.
-Violu ?
-Tak ?
-Zrobiłabyś mi kawę ?
-Juz się robi szefie.-powiedziała a ja się zaśmiałem po chwili wróciła z dwoma kawami.
-Proszę.-powiedziała po czym usiadła na moich kolanach i mnie pocałowała.
-Za co to ?
-A tak jakoś bez okazji. A co nie można ?
-Można, można na takie prezenty to ja jestem zawsze chętny.
-Oj wiem. I za to cię kocham.
-Tylko za to ?
-Nie no coś ty.
A za co ?
-Jak zasłużysz to ci powiem.-powiedziała i dziwnie się uśmiechnęła. Co ona znów kombinuje ?

***********************
Taki o to wyszedł nudny rozdział. Mógł być lepszy ale głupia ja nie umiem pisać.
Co będę się rozpisywać co najmniej 9 komentarzy rozdział 20.



10/20/2014

Rozdział 18-Jesteś jak każdy facet !

Rozdział 18-Jesteś jak każdy facet !oo
Dedykowany Anonimkowi Amcia :) 

Ludmiła 
Dziś mam zamiar powiedzieć Fede o mojej ciąży. Wszystko zrobię według wskazówek Violi. 
Zaczęłam robić kolację. Zrobię ulubione danie Fede czyli Mini Calzone. Założyłam różową sukienkę którą dostałam na urodziny od mojego męża. Teraz został tylko list i paczka. Ale to tylko drobnostka. Nagle usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi szybko schowałam paczkę pod moją poduszkę i zeszłam na dół z wielką gracja jak to ja.
-Hej Luś. Co tak pięknie pachnie ?
-A wiesz tylko Mini Calzone.
-Jaka to okazja ?
-A musi być jakaś ?
-Nie tylko rzadko kiedy je robisz.
-Oj nie gadaj tylko siadaj do stołu.
-Dobrze.
-Jak tam w pracy ?
-A wiesz dobrze. Dzisiaj przyjęli nową pracownicę. 
-Ładna jest ?-Zapytałam a on się zakrztusił.
-Co ?!
-No pytam się czy jest ładna. 
-Nawet. Ale nie jest piękniejsza od Ciebie. Nikt nie jest.
-Oh jaki ty słodziutki. 
-Wiesz ja taki jestem zawsze.
-Wiem. Poczekaj chwilę. Zaraz wrócę.-Powiedziałam po czym udałam się do naszej sypialni skąd wzięłam paczuszkę i ruszyłam do jadalni.-A teraz prezencik ode mnie.-Wręczyłam mu paczuszkę.Chwilę to zajęło ale gdy przeczytał list był strasznie zdziwiony.-I jak zadowolony jesteś ? -Ja ja ja nie wiem co powiedzieć. 
-Wiesz co wiedziałam że tak będzie ! Jesteś jak każdy facet !Najlepiej tylko dziecko zrobić a potem nic zostawić dla cytatej asystentki   tak ?! 
-Nie Lu mi nie o to chodziło.
-Nie mów do mnie Lu. A i wyprowadzam się do mamusi. 
Jak by co to z tyłu nie ma Maxiego :)










Francesca
Ostatni odkryłam jedno okno które nie ma krat. Teraz tylko czekać na odpowiedni moment.
Tak tęsknie z Diego i Violą. Właśnie ciekawa jestem co z nią i Leonem. Gdy tylko się stąd wydostanę pierwsze co zrobię to pobiegnę do Violi.



Violetta
Tak się ciesze ja i Leon jesteśmy znów razem. Znów mogę być szczęśliwa. Znów jest tylko mój. I teraz wiem że nasz związek jest szczery. Wyjaśniliśmy sobie wszystko. Mam zamiar zadzwonić do dziewczyn. No to może najpierw do Lu. Po 3 sygnałach odebrała.
-Hej Luś !
-Hej Vils-słyszałam w jej głosie jakiś smutek.
-Ej wszystko dobrze ?
-Tak. Tylko  chodzi o to że zrobiłam wszystko według twojego planu a on nic nie odpowiedział.
-Powinnaś mu dać wyjaśnić. Tak jak ja i Leon.
-Tak jak ty i Leon co ?
-Jesteśmy razem !
-Co ?! Ty mu wybaczyłaś po tym co ci zrobił ?!
-Każdemu należy się druga szansa ! Ty też powinnaś dać drugą szansę Fede !
-Wiesz co nie mam zamiaru sie z tobą kłócić ! Cześć !
-Cześć !
-Violu co jest ?-zapytał Leon
-Nic pokłóciłam się z Lu.
-O mnie ?
-Nie.
-Nie kłam wiem że o mnie chodzi.
-Nie przejmuj się Lu jest w ciąży. I hormony.
-Wiesz co ?
-Co ?
-Też chciałbym mieć takiego małego Verdaska.
-Naprawdę ?!-Zapytałam zdziwiona.
-No chyba że ty nie chcesz.
-Nie skąd. Ale to chyba jeszcze za wcześnie. Dopiero co wróciliśmy do siebie a ty o dziecku myślisz.
-No wiem,


Natalia
Ostatni razem z Maxim byliśmy u jego rodziców. Powiem tyle nie mam zamiaru więcej tam jechać.
Jego matka chce mnie upaść 2 miesiące przed ślubem a Maxi jest na każde skinienie jej palca. Jeżeli ma tak dalej być to żona Maxiego zostanie jego Matka a nie ja. Godzinę temu dzwoniła do mnie Viola. Dowiedziałam się że z Verdasem wrócili do siebie. No nie wiem do tej samej rzeki nie wchodzi się 2 razy.




**********************************
Rozdział 18 za nami
Powiem tyle nawet nawet.
Rozdział 19=8 kom :)

10/18/2014

Rozdział 17-Moja Viola jest inna !

Rozdział 17-Moja Viola jest inna !

Ludmiła 
A test wskazywał wynik pozytywny. Tak się cieszę. Zostanę mamą. Tylko co powie Fede. Zadzwonię do Violi a ona coś mi doradzi. Jeden sygnał,drugi o wreszcie odebrała
-Słucham. 
-Hej Violu.
-Hej-słyszałam że jest jakaś smutna 
-Wszystko dobrze ?
-Tak jak najlepiej.
-Nie musisz mnie okłamywać. Mi możesz powiedzieć wszystko.
-Okej. Zerwałam z Leonem a Fran zaginęła 
-Co ?! Jak to zerwałaś z Leonem a Fran zaginęła. 
-Dowiedziałam się że był ze mną tylko da zabawy.
-A to świnia.
-Wiem. A Fran nie ma od wczoraj.
-O Boże.
-A ty co chciałaś ode mnie ?
-Teraz to nie jest ważne.
-No proszę powiedz mi.
-Okej. Robiłam test ciążowy i i jestem w ciąży.
-Naprawdę ?! Gratulację.
-Dziękuje. 
-A Fede już wie ?
-Nie. Jesteś jedyną osobą która wie.
-Kiedy mu to powiesz ? 
-Nie wiem. W ogóle nie wiem jak mu to powiedzieć. 
-Zrób tak. Zrób kolację. Ubierz się jak najseksowniej. Daj mu paczkę a w paczce będzie list w którym mu napiszesz, że jesteś w ciąży.
-Dziękuje Violu jesteś najlepsza.
-Nie dziękuje siostrze powinno się pomagać. 
-Wiesz muszę kończyć. Jeszcze raz dziękuje. Kocham cię.
-Ja ciebie też. Pa.
-Pa.



Leon 
Muszę coś zrobić aby Viola mi uwierzyła. Wiem że żadna kolacja czy jakiś głupi prezent nie zadziała. Moja Viola jest inna. I muszę wymyślić coś oryginalnego. Ale co ? Nagle zadzwonił dzwonek gdy otworzyłem drzwi prawie zamarłem. Ujrzałem w nich moją byłą Daniel.
-Hej Leoś nie przywitasz się ze swoją dziewczyną ?
-Nie przywitam się ze swoją dziewczyna bo jej nie mam.
-A ja to co ?
-Ze sobą już dawno zerwaliśmy. A tak w ogóle co tutaj robisz ?
-Jestem przejazdem i postanowiłam cię odwiedzić. Nie musisz się martwić nie chcę do ciebie wracać mam chłopaka.
-Chwała bogu.-ona tylko się dziwnie uśmiechnęła i wyszła a ja udałem się do Violi. 

-Pół godziny później- 
Jestem już pod domem Violi. Raz kozie śmierć. Zadzwoniłem dzwonkiem. Nie minęła minuta a Violetta już mi otworzyła
- Hej co tu robi...-nie dałem jej dokończyć bo ja pocałowałem. Co dziwne oddała pocałunek. Całowaliśmy się jakieś 5 minut. Po pocałunku Viola zaczęła.
-Leon...
-Ciii. Nic nie mów teraz liczymy się tylko my. Pocałowałem cię bo ja już tak nie mogę. Nie mogę przestać o tobie myśleć, nie mogę jeść, pić,nie moge normalnie funkcjonować. Moim tlenem, światem jesteś ty.-gdy skończyłem swój monolog Violi poleciało parę łez które po chwili starłem. 
-Ej co jest ? Powiedziałem coś złego ?
-Nie. Po prostu to było takie piękne. Leon ja też cie kocham.-powiedziała po czym mnie pocałowała. Tak mi tego brakowało.
      
  -Brakowało mi cię.
-Mi ciebie też. Może chodźmy do domu. 
-Tak chodźmy. 


*************************
Tak się prezentuje rozdział 17. Macie swoją Leonette, ciąże Ludmi. A w następnym rozdziale:
- Reakcja Fede na ciąże 
-reakcja przyjaciółek na powrót Leonetty
-co będzie z Fran
-wątek Naxi 
Na następny rozdział mam tyle pomysłów :3 
rozdział 17=8 komentarzy :) 

10/13/2014

One Shot-Leonetta Wszystko jest możliwe część 1

Ta historia toczy się w słonecznym Meksyku gdzie właśnie toczy się wojna między Meksykiem a Usa. Główny bohater tego opowiadania Leon jest żołnierzem armii meksykańskiej. Być może jest to jego ostatnia służba. Nie wie jeszcze że spotka tam kogoś kogo może pokochać.
*********************************************************************************
-Ej Leon długo tu będziesz jeszcze siedział ?-pytał zezłoszczony Diego-porucznik już dawno na nas czeka.
-Wiem.
-No to na co czekasz ? Ponoć ma być nowa sanitariuszka. Może ładna.
-Diego ci tylko jedno w głowie. Ja chce walczy za moją ojczyznę a ty  tylko dziewczyny masz w głowie.
-Ej może byś ją poderwał. Odkąd zerwałeś z Gery nie miałeś jeszcze dziewczyny jest szansa.
-Stary nie chce pchać się w nowy związek. Lepiej chodźmy.
-Tak chodźmy.
*********************************************************************************
-Verdas, Hernandez gdzie się podziewaliście zbiórka zaczęła się 5 minut temu a wy wiecie że nie toleruje spóźnień.
-Wiemy. Przepraszamy.
-No ja myślę. A teraz chciałbym przedstawić wam naszą nową sanitariuszkę. Violetta zapraszamy-do namiotu weszła drobna szatynka o czekoladowych oczach. Wszystkim na jej widok zaświeciły się oczy. Wszystkim oprócz mnie. Ładna była ale chyba nie w moim typie.
-Ej Leon ładna co nie.-powiedział do mnie Diego
-Ta ładna.
-I tylko tyle masz mi do powiedzenia ?
-Tak.
-Aha. To jeśli ci się wcale nie podoba to nie przeszkadza ci że Alex ją podrywa.
-Nie wcale.- a we mnie coś pękło. I cały chodziłem ze złości. Nie Verdas ona ci wcale się nie podoba. Karciłem się w myślach.
-Halo Leon-zaczął mi machać Diego-Co jest ?
-Nic zamyśliłem się.
-Zamyśliłeś się o Violetcie co ?
-Nie zwaz każdym dniriowałeś
-Nie ale ty chyba tak.
-Zamknij się.
-Okej nie denerwuj się.
-Chodźmy mamy dzisiaj patrol
-Tak chodźmy.
Chodziliśmy tak obok naszych namiotów. Słyszeliśmy bardzo dobrze strzały oraz krzyki niewinnych ludzi oraz żołnierz. Każdego dnia boję się że stracę życie a ta wojna nigdy się nie skończy. Niestety z każdym dniem przegrywamy tą wojnę. Z każdym dniem tracimy coraz więcej rekrutów. Niestety ale w pewnym momencie będziemy musieli się wycofać. Nagle zobaczyłem rannego Diego którego nieśli na noszach. Po chwili pobiegła do niego Violetta. Zaczęła go opatrywać a on był cały we krwi.
-Violetta co z nim ?
-Został postrzelony w brzuch.
-Ale nic mu nie będzie prawda ?
-Nie wiem. Jest bardzo słaby. Musi odpoczywać.-powiedziała po czym odeszła.
-Stary co się stało ?
-Miałem właśnie patrol. Nagle znienacka wyskoczył Amerykanin a resztę możesz sobie do powiedzieć.
-Boże. Musisz być silny i wszystko się zagoi.
-Leon nie martw się o mnie. Lepiej martw się o siebie. Oni mogą wkroczyć tu w każdej chwili.
-Przepraszam czy mogę zmienić opatrunek Diego ?
-Tak oczywiście. -powiedziałem i miałem właśnie wyjść.
-Przepraszam czy mógłbyś mi pomóc ?
-Ja ?
-Tak ty.-zaczęliśmy zmieniać ten opatrunek. Nagle przez przypadek nasze ręce się spotkały a mnie przeszedł przyjemny dreszcz.


*********************************************************************************
-Kilka dni później-
Z Diego jest coraz gorzej. Rana wcale nie chce się goić. Za każdym razem gdy go odwiedzam powtarza że niedługo przyjdzie na niego czas. Co do wojny z każdym dniem jest coraz gorzej. Z każdym dniem nasza armia jest coraz mniejsza a armia amerykańska powiększa się. Szanse na wygranie tej wojny są marne. Po chwili podeszła do mnie Violetta z grobową miną.
-Leon czy mógłbyś pójść do Diego. Bardzo cię prosi.
-Oczywiści.-Wszedłem do namiotu w którym leży Diego. Gdy do niego podszedłem był słabszy niż ostatnio.
-Leon chciałbym ci powiedzieć że nawet jeśli umrę to wiedz że byłeś moim najlepszym przyjacielem i chciałabym żebyś o mnie nigdy nie zapomniał.
-Diego nie mów tak.-lecz ten już nie odpowiedział. Jego oczy się zamknęły a serce przestało bić.-Nie nie rób mi tego ! Słyszysz Diego musisz żyć !-zacząłem krzyczeć. Nagle przybiegła Violetta.
-Co jest ?!
-On. Znaczy Diego. On nie żyje.
-Co ?! Jak to ?
-No rozmawialiśmy a on nagle zamknął oczy i jego serce przestało bić. -powiedziałem  po czym się rozpłakałem. Po chwili Violetta się do mnie przytuliła a ja nie wiem czemu odwzajemniłem. Przy niej czułem takie ciepło którego jeszcze nie doznałem.
-Tak mi przykro. Byliście chyba najlepszymi przyjaciółmi prawda ?
-Tak znaliśmy się od małego. Nadal nie wierzę że on umarł.-powiedziałem po czym znów się w nią wtuliłem-przepraszam nie powinienem.
-Nie przepraszaj. Każdy w takim momencie by tak zrobił.
-Dziękuje,

-2 dni później-
Dziś odbywa się pogrzeb Diego. Większość naszej armii przyszła. Nie dziwie się. Diego był bardzo lubianym człowiekiem. Pochowamy go na cmentarzu armii meksykańskiej.

-2 godziny później-
Już po pogrzebie. Nie mogę nadal dojść do siebie że Diego już nie ma. Nie załamałem się tylko dzięki Violi jesteśmy teraz dobrymi przyjaciółmi. Mamy wspólne tematy. Nagle wbiegł do nas jeden z żołnierzy
-Słuchajcie koniec wojny !!!-zaczął krzyczeć
-Ale jak to-nie dowierzał nasz porucznik
-Wojska amerykańskie się wycofały !!-nie mogę w to uwierzyć wreszcie po takim czasie można spokojnie odetchnąć.
-Viola ty to słyszałaś ?!-powiedziałem i zacząłem ja obkręcać.
-Puść mnie wariacie !-zaczęła się wyrywać
-A poprosisz mnie ładnie ?
-Dobrze. Czy mógłbyś mnie puścić ?-powiedziała i pocałowała mnie w policzek.
-O taką prośbę mi chodziło. Ale co teraz będzie ?
-Ale o co chodzi ?
-No wiesz koniec wojny. I może nie spotkamy się już nigdy.
-Nie myślałam o tym.

- Rok później-
Właśnie wracam z mojej pracy. Jestem policjantem. Od prawie roku nie widziałem Violetty. Strasznie za nią tęsknie. Może Diego miał racje. Dziś mamy bankiet. Nasz komendant ma przedstawić nam swoją córkę. Idę się przygotować. Po godzinnych przygotowaniach wybrałem się na bankiet.

-Na bankiecie-
Właśnie czekamy na naszego komendanta. O wilku mowa. Właśnie wszedł na salę.
-Uwaga chciałbym wam kogoś przedstawić.-na salę weszła piękna brunetka. Z kimś mi się kojarzyła ale nie wiem z kim.


-Chciałbym wam przedstawić Violette. Moją córkę. Była ona sanitariuszką na wojnie.-powiedział a ja nie mogłem uwierzyć że to Violetta. Jest jeszcze piękniejsza niż wtedy. Po chwili podeszła do mnie.
-Leon ? Boże nic się nie zmieniłeś. No może że jesteś przystojniejszy niż wtedy.
-A ty Violu jesteś jeszcze piękniejsza niż wtedy.
-Wciąż nie wierze że sie spotkaliśmy. Co u ciebie ? 
-Wiesz pracuje w policji. Jestem sam. A ty masz kogoś ?
-Ja jestem sama. Podoba mi się jeden chłopak ale nie wiem czy ja mu też.-powiedziała smutna 
-Ej nie smutaj. Na pewno znajdziesz sobie kogoś kogo będziesz na prawdę kochała i on ciebie też
-Tak na pewno.
-Chodź.
-Gdzie ?
-Na rozluźnienie potańczymy.
-Ok.

-I jak podobało ci się-zapytałem 
-Tak dziękuje.
-To może spotkamy się na kawie jutro ?
-Ok o 18 w kawiarni na rogu ? 
-Ok to do jutra.7
-Do jutra. 

-Następnego dnia-
Dziś idę na spotkanie z Violą muszę jakoś wyglądać. Bo nie chcę aby Viola myślała że jestem jakimś niedbaluchem. wyszedłem z domu ale najpierw zanim poszedłem do kawiarni udałem się do kwiaciarni i kupiłem bukiet róż. Gdy wszedłem do kawiarni ujrzałem śliczną jak zawsze Viole. Była uśmiechnięta od ucha do ucha.
-Hej śliczna,
-Hej.-widziałem że się zarumieniła.
-No to jaki ci miną dzień ?-zapytałem
-Słabo. Jakiś koleś zaczął się do mnie przystawiać i pokłóciłąm się z mamą. A u ciebie ?
-Dobrze. Jakoś poszło w pracy. Ale czekaj. Jakiś koleś przystawiał się do ciebie ?
-No przyszedł do firmy mojej mamy. Na początku wszystko było dobrze. A potem zaczął sypać mi komplementami a potem zaczął się do mnie dobierać.-powiedziała na jednym tchu po czym rozpłakała się i się we mnie wtuliła.
-Ej mała nie płacz. Za ładna jesteś. Chodź pójdziemy na komisariat i spisze zeznania. Poproszę kumpli aby sprawdzili kto to był. Dobrze ?
-Dobrze chodźmy,


-15 minut później-
-No więc Violu jak on wyglądał ?
-Był średniego wzrostu. Miał brązowe oczy i był łysy.
-Aha a może jakieś znaki szczególne ?
-Miał tatuaż na prawym ramieniu i chyba nazywa się Ben.
-Ben powiadasz. Federico !
-Tak.
-Czy mógłbyś sprawdzić te dane ?
-Oczywiście, Za 15 minut powinienem być.
-Ok dzięki.

-Jakiś czas później-

-Leon !
-Tak ?
-Wiem już kto to jest. Jest to Ben Rozdrigez. Był karany za gwałt. Najczęściej za gwałt córek policjantów.
-To już wiemy dlaczego wybrał Violettę. Dzięki Fede. A i jeszcze wysłałbyś paru naszych do niego ?-Już to zrobiłem i został złapany.
-Umiesz pomyśleć o wszystkim.
-No wiesz jest się tym najmądrzejszym.
-Hahaha Dziękujemy ci Fede.
-Polecam się na przyszłość.
-Nie dziękuje.
-Violu.
-Tak ?
-Ten cały Ben został złapany i siedzi już za kratami.
-Leon nie wiem czym ci się odwdzięcze.
-Wystarczy jak pójdziesz ze mną na spacer.
-Nie umie ci odmówić.
-No to chodźmy.
Chodziliśmy po parku i wspominaliśmy czasy wojny.
-Violu możemy porozmawiać ?
-Leon mów zaczynam się bać.
-Słuchaj odkąd pojawiłaś się tam tego dnia na wojnie gdy tylko cię zobaczyłem zakochałem się w tobie. Z każdym dniem zakochiwałem się w tobie coraz bardziej. Przez ten rok tęskniłem jak cholera. Ale wiem że ty i tak nie odwzajemniasz moich uczuć bo przecież zakochałaś się.-już miałem odejść ale usłyszałem krzyk Violetty.
-Ratunku !!-ujrzałem  jak ten cały Ben porywa Violette.
-Stój policja !-zacząłem krzyczeć lecz nie usłyszałem odpowiedzi tylko dźwięk strzału. Gdy dobiegłem ujrzałem zakrwawioną Violette. Nie daruje temu który jej to zrobił. Dlaczego mnie to spotkało najpierw postrzelony Diego teraz Vilu. Dlaczego ja ?
-Violu jak się czujesz ?
-A jak mam się czuć ?!
-No tak jaki ja głupi jestem zaraz będzie karetka. Bądź cierpliwa.
Po chwili pojawiła się karetka. Zabrali Violę. W szpitalu od razu wzięli ją na stół operacyjny. Po 2 godzinach operacja się skończyła z sali wyszedł lekarz.
-Panie doktorze co z Violettą ?
-A kim pan jest ?
-Narzeczonym-palnąłem
-Aha. Więc pani Violetta miała dużo szczęścia. Jej stan jest stabilny.
-Można do niej wejść ?
-Oczywiście ale prosze nie przemęczać pacjentki.
-Oczywiście.-gdy wszedłem do Violi zobaczyłem ją. Była inna. Inna niż zwykle. Patrzyła się na sufit.
-Hej Violu. Jak się czujesz.
-Bywało lepiej.
-Ej nie możesz się załamywać. Zobaczysz wszystko będzie dobrze.
-Nic nie będzie.
-Ej nie mów tak.
-Leon.
-Tak ?
-Nie dokończyliśmy rozmowy w parku.
-Wiem.
-Nie dałeś mi dokończyć.
-Czego ?
-Ty też mi się podobasz.
-Ale przecież mówiłaś że się zakochałaś.
-Chodziło mi o ciebie.
-Kocham Cię.
-Ja ciebie też.-po czym się pocałowaliśmy.


**********************************************************
5 lat później
Razem z Violettą jesteśmy 5 lat. Od 6 miesięcy jesteśmy małżeństwem. A za miesiąc ma na świat przyjść nasz potomek. Postaraliśmy się o synka przed ślubem. Tak będziemy mieli syna.
-O czym myślisz kochanie ?-zapytała Viola
-O nas i o naszym synku. Kocham was.
-My ciebie też.-po czym złączyliśmy nasze usta w pocałunku.

10/12/2014

Rozdział 16- Szykuj się na nieprzespaną noc

Rozdział 16
 
Rozdział dedykuje Allison Sermak
 
Violetta
-Nie rozumiesz że cię kocham ?!-krzyknął Leon. A ja zamarłam. Leon naprawdę mnie kocha. Ale ja nie potrafię mu wybaczyć na razie.
-Leon ja też Cię kocham. Ale na razie nie potrafię Ci wybaczyć.-powiedziałam
-Aha. Okej to może zostaniemy przyjaciółmi ?
-Okej. To przyjaciele
-Przyjaciele.-po czym podaliśmy obie rękę.-To może chodźmy szukać Fran.
-Chodźmy.
-2 godziny później-
 
 -Leon szukamy jej już 2 godziny może zgłosimy na policję że Fran zaginęła ?-mówię do Leona po raz kolejny.
-Violu ja wiem że sami znajdziemy Fran a chyba wiesz jaka jest dzisiejsza policja.
-Leon wiem ale ustąp nie poradzimy sobie. A tak w ogóle gdzie jest Diego ?
-wyjechał do swojej chorej cioci ale nie chcę mu psuć nastroju. Ale niech Ci będzie rano pójdziemy zgłosić zaginięcie ok?
-Ok.

Francesca
Jestem w jakimiś ciemnym pomieszczeniu. W ogóle nie znam tego miejsca ani okolicy. Boję się. A co jeśli nikt mnie nie znajdzie a o z Diego ? A zapomniałam pojechał do cioci i zostawił telefon  w domu. Ale jeszcze jest Viola z Leonem a Leon na pewno już mnie szuka.
-Mała co ty taka zamyślona. Szykuj się na nieprzespaną noc ok?-powiedział do mnie jakiś koleś cały w tatuażach po czym wyszedł. Ja się na prawdę boję.




Ludmiła
Ostatnio jakoś dziwni się czuje. Ciągle coś jem, mam huśtawkę nastrojów co ranek wymiotuje. A może czymś się zatrułam ? Viola mi coś mówiła o jakieś ciąży. Nie to nie możliwe. A może ? Lepiej zrobię ten test aby mieć pewność. Po szłam do apteki i kupiłam ten test. Wróciłam do domu i udałam się do łazienki. Po 2 minutach spojrzałam na test i wskazywał on wynik....

******************************
Rozdział  nijaki taki krótki i w ogóle mi się nie podoba wam pewnie też. Za dedykowałam ten rozdział mojej nowej czytelniczce :3 I chciałabym podziękować jej koleżance za to że poleciła jej mojego bloga :D
10kom-rozdział 17





10/10/2014

Notka informacyjna :P

Hej dzisiejsza notka dotyczy komentowania. Ostatnio mało komentujecie. Nie wiem przez jaki to powód. Może moje opowiadanie wam się nie podoba albo po prostu nie chce wam się komentować. Wcześniej było nawet po 12 komentarzy pod rozdziałem. A teraz przez 2 dni ledwo 3. A wiem że potraficie więcej. Dziś był 100 wyświetleń a żadnego komentarza. Więc jeśli wam się nie podoba albo chcielibyście coś zmienić w tym opowiadaniu to piszcie pod tym postem lub pod poprzednim rozdziałem (przypominam co najmniej 10 kom pod poprzednim rozdziałem rozdział 16 )
Pozdrawiam :)

10/08/2014

Rozdział 15-Nie rozumiesz że cię kocham !

Rozdział 15-Nie rozumiesz że cię kocham !



Leon
Minęło już kilka dni od naszego zerwania. A ja wciąż czuje jakby to było przed chwilą. Viola nadal się do mnie nie odzywa. I ma racje. Ale ja mam zamiar o  nią walczyć. Niech wie że Leon Verdas nigdy się nie podda. Dziś mam spotkać się z Fran. Może ona mi pomoże. Czas się szykować. Poszedłem do łazienki, rozebrałem  się wszedłem pod prysznic. Swoje nagie ciało oblałem ulubionym żelem pod prysznic. Po udanym prysznicu poszedłem wybrać strój. Wybrałem bardzo prosty. Bo wiem że Viola lubi taki styl. Wszystko dla mojej myszki. A na sam koniec wybrałem perfumy które dostałem od mojej księżniczki. Czas ruszać. Mam nadzieję że Viola mi wybaczy.


Francesca
Dziś idę na spotkanie z Leonem. Sama nie wie czemu się zgodziłam. A może dlatego że w jego głosie słyszałam załamanie  a ja już mam dość Violi która ciągle ryczy.  Już jestem w wyznaczonym miejscu lecz Leona nigdzie nie ma. To poczekam. Nagle poczułam jakąś szmate na ustach a potem tylko ciemność.



Leon
Właśnie jestem na miejscu ale nigdzie nie widze Fran. Poczekałem 30 minut a później do niej zadzwoniłem. Ale nie odbierała to dziwne. Ale okej. Może zapomniała. Wróciłem do domu. Ale nie mogłem tak bezczynnie siedzieć. Dzwoniłem do Fran ale ona nadal nie odbierała. Postanowiłem się do niej wybrać. Po 15 minutowej podróży dojechałem pod mieszkanie Fran i Diego. Zapukałem a po chwili otworzyła mi Violetta. Była tak strasznie załamana. Bez makijażu nie uczesana w szlafroku bez uśmiechu na twarzy. Boże co ja zrobiłem.
-Hej jest Fran ?-zapytałem po chwili
-A widzisz tu Fran -zapytała bez entuzjazmu-Gdyby była Fran to ona by otworzyła. A co od nie chcesz ?
-Byłem z nią umówiony 3 godziny temu i dlatego jestem.
-Nie wróciła jeszcze.
-Wiem próbowałem się do niej dodzwonić ale nie odbiera.
-Wejdź. Może Diego coś wie ?
-Nic nie wiem bo do niego dzwoniłem.
- O Boże a jak jej się coś stało ?-zaczęła panikować
-Ciii. Poczekajmy do wieczora jeśli się nie pojawi pójdziemy jej szukać. Dobrze ?-zapytałem a ona kiwnęła głową.
-Może jak tak czekamy. Chcesz coś do picia ?
-Jeśli możesz to poproszę sok.
-Ok pomarańczowy ?-zapytała
-Oczywiście.
Po chwili wróciła z dwoma szklankami soku.
-No to co będziemy robić czekając na Fran ?-zapytała
-Wiesz może porozmawiamy o nas ?-powiedziałem po czym się do niej  przysunąłem
-Słuchaj nie ma żadnych nas !-powiedziała stanowczo
-Wiem. Ale nie rozumiesz że cię kocham !
*****************************************************
Hihih. Jak widzicie rozdział 15 za nami miał być w niedzielę ale miałam sporo nauki. Więc wiecie.
Nie przedłużając 10 kom=16 rozdział :)

 
Theme by Violett